Życzenie spełnione. 30% zniżki na pierwsze zamówienie z kodem do północy 31 sierpnia.
The Card Genie nie zaczął się jako firma. Zaczął się jako stos ręcznie rysowanych kartek urodzinowych krążących wokół rodzinnego stołu w kuchni i jako nawyk, którego nie umieliśmy porzucić.
Jesteśmy rodzinnym studiem. Dwoje ludzi, dwa buldogi francuskie i mnóstwo kawy. Dawn i Antony prowadzą całość z pokoju gościnnego, z kuchennego stołu albo skądkolwiek, gdzie zmieści się laptop i dwa chrapiące psy.
Wszystko, co tu widzisz, robimy sami. Żadnego funduszu venture capital. Żadnego zewnętrznego zespołu od treści. Po prostu rodzina, która rysuje sobie nawzajem głupie kartki dłużej, niż chciałaby się przyznać, i która pewnego dnia uznała, że reszta świata też powinna mieć taką możliwość.

Zdjęcie Dawn, Antony'ego i psiaków
Odkąd ktokolwiek w rodzinie pamięta, kartka ze sklepu nigdy nie wystarczała. Jeśli komuś naprawdę zależało, rysował coś w środku. W każdej kartce urodzinowej, świątecznej i rocznicowej w naszym domu chował się mały rysunek. Karykatura czegoś śmiesznego, żenującego albo niezapomnianego, co przydarzyło się w tamtym roku odbiorcy.
Zasada była prosta: kto miał urodziny, ten dostawał rysunek, a rysunek musiał uchwycić cały rok. Kiedy brat Dawn kupił swój pierwszy motocykl, powstał obrazek z nim i jego psem Luną siedzącym w koszu bocznym. W roku, w którym Dawn przyznała się do dozgonnego strachu przed flanem, wylądowała na szkicu przed chwiejącą się wieżą z tego ciasta (kartka krążyła po domu tygodniami). Kiedy mama Dawn wygrała w kasynie stówę i przez resztę wieczoru zachowywała się jak milionerka, dostała za to osobną kartkę. A tego lata, gdy obsesja Antony'ego na punkcie pizzy sięgnęła szczytu i dostał na urodziny wielkie dmuchane koło w kształcie kawałka pizzy, które absolutnie nie mieściło się do walizki, Dawn uwieczniła całą tę siłowankę na przodzie kartki.
Cały rok dawał się zamknąć w jednym rysunku, złożyć w kartkę i wręczyć. Taka była tradycja.
Rozdział 01
Wszystko zaczęło się od patyczaków. Dwie kropki zamiast oczu, krzywe usta, jeden rekwizyt, żeby żart był czytelny. Wędka. Gitara. Para nart. Nikt w rodzinie nie był wyszkolonym artystą. O to właśnie chodziło. Kartki były śmieszne dlatego, że były okropne, a po tym, ile ktoś ślęczał nad dłońmi, zawsze dało się poznać, ile w to włożył serca.
Otwórz u nas dowolną szufladę, a wciąż znajdziesz pudełko po butach pełne tych kartek. Urodziny, święta, rocznice, Dni Matki, Dni Ojca, każda okazja była pretekstem do rysowania. Święta sprzed czasów psiaków. Patyczak taty Dawn utknięty w windzie. Antony spadający z deski do lodowatego jeziora. Kartka za każdym razem przeżywała prezent.

Przykład: wczesna kartka z patyczakiem

Przykład: ręcznie rysowana kartka komiksowa
Rozdział 02
Gdzieś po drodze patyczakom urosły ramiona. Potem twarze. Potem tła. Jednokadrowy rysunek zamienił się w dwukadrowy pasek, a dwukadrowy pasek w czterokadrową pocztówkę opowiadającą cały rok. Kartka przestała być kartką i stała się pamiątką.
To epoka, w której zrobiło się między nami trochę rywalizacji. Kto upchnie najwięcej wewnętrznych żartów na jednej stronie A5? Komu uda się wywołać szczery śmiech, zanim prezent w ogóle zostanie otwarty? Wysiłek rósł. Czas oczekiwania też. Niektóre kartki zajmowały cały weekend.
Rozdział 03
Potem modele zrobiły się naprawdę dobre. Pierwszy raz użyliśmy AI do rodzinnej kartki urodzinowej dla taty Dawn, Jeffa. Kupił sobie w tamtym roku Harleya i od tamtej pory nie przestawał o nim mówić, więc zrobiliśmy mu pocztówkę z tym, co kochał najbardziej: Jeff na nowym Harleyu mija słynne miejsca swojego miasta w Alicante, jak w porządnym filmie drogi o motocyklistach.
Ale Jeffowi najbardziej spodobał się wcale nie obraz z AI. To było pismo Dawn, na samej górze kartki. Jej zamaszysty, znajomy bazgroł, ten sam, którym pisała mu urodzinowe życzenia od dziecka. To był moment, w którym poznaliśmy zasadę. Cyfrowa część może się zmieniać, ale ta osobista musi zostać w ludzkiej ręce.
Gdy ją otworzył, w pokoju zapadła cisza. To było dokładnie to, co próbowaliśmy narysować przez 15 lat, a teraz rysunek powstał w 30 sekund. Tradycja została. Wewnętrzne żarty, żenujące momenty, pomysł na cały rok zamknięty w jednym obrazie. Zmieniła się tylko ręka trzymająca ołówek.

Urodzinowa pocztówka Jeffa z Harleyem
Przykład: animowana kartka wideo
Rozdział 04
Obrazy były przeskokiem. Ruch był momentem, w którym zrobiło się z tego coś zupełnie innego. Kiedy pierwszy raz zamieniliśmy statyczny portret jednego z naszych psiaków w krótki filmowy klip, na którym paraduje przez dyskotekę, jakby był jej właścicielem, spojrzeliśmy na siebie i powiedzieliśmy: „inni ludzie też tego potrzebują”.
Ręcznie rysowana kartka wywołuje uśmiech. Ruchoma, gadająca, animowana kartka sprawia, że natychmiast piszesz do trzech osób. Chcieliśmy, żeby wszyscy inni mieli taką samą reakcję jak my tamtego wieczoru przy kuchennym stole.
The Card Genie to nasza rodzinna tradycja, otwarta dla wszystkich. Wgrywasz zdjęcie kogoś, kogo kochasz, opisujesz moment, który chcesz uwiecznić, a ten sam proces, który kiedyś zajmował nam cały weekend, dzieje się teraz w niecałe dwie minuty. Kartki obrazkowe, krótkie animacje, dłuższe filmy, Twój głos czytający Twoje życzenia, ścieżka dźwiękowa w tle. Wszystko z jednego zdjęcia i jednego zdania.
Każdą nową okazję nadal testujemy sami. Jeśli kartka urodzinowa nie jest wystarczająco śmieszna albo kondolencyjna nie brzmi wystarczająco z szacunkiem, nie trafia na stronę. Psiaki są bardzo surowymi dyrektorami artystycznymi.
Przywitasz się z rodziną? hello@thecardgenie.com